Gdyby nie wiedza, doświadczenie i odwaga specjalistów z Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie w podejmowaniu się skomplikowanych operacji, aż 95% noworodków urodzonych z zespołem hipoplazji lewego serca nie dożyłoby swoich drugich urodzin. Pieczę nad wszystkim sprawuje tu profesor Janusz Skalski – człowiek, który zoperował już tysiące dziecięcych serc. I za to otrzymał nie tylko Order Uśmiechu, ale też dozgonną wdzięczność rodziców, których dzieci wyrwał ze szponów pewnej śmierci.

 kardiochirurgia

Złote ręce profesora Janusza Skalskiego

Uczeń tuz światowej kardiochirurgii – profesora Religi i Phillipa Norwooda. W 2007 roku najpierw oddał własną krew noworodkowi, a następnie przez 5 długich godzin walczył o jego życie na stole operacyjnym. Dziś, mimo, że sam jest po rozległym zawale, którego doznał na krótko przed zaplanowaną operacją innego chorego dziecka, nie zwalnia tempa. Wie, że na jego pomoc czekają inne małe serca, a on nie ma ani chwili do stracenia. Lekarz od cudów każdego roku, wraz z zespołem specjalistów, przeprowadza około 400 operacji ratujących życie najmłodszych i dających im szansę na prawidłowy rozwój. Choć na co dzień obcuje zarówno z radością z powodu uratowanych dzieci, jak i z rozpaczą rodziców stykających się ze śmiercią, mówi: „trzeba walczyć do końca”.

Od 2007 roku profesor Janusz Skalski obejmuje stanowisko kierownika Kliniki Kardiochirurgicznej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Pełni również funkcję dyrektora Polsko-Amerykańskiego Instytutu Pediatrii na Coolegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Za swoje niezwykłe zasługi został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi i Orderem Uśmiechu.

Krakowska klinika cudów

Prof. Janusz Skalski uratował życie sześciu tysiącom dzieci. Wśród nich znajduje się 2,5-letni Adaś, którego zdołał wyrwać z objęć śmierci. Ten niezwykły przypadek wyprowadzenia dziecka z głębokiej hipotermii przejdzie na stałe do podręczników medycyny na całym świecie.

Metody leczenia dzieci dotkniętych zespołem hipoplazji lewego serca (HLHS)

Klinika Kardiochirurgii Dziecięcej w Krakowie zajmuje się leczeniem skomplikowanych wad serca u najmłodszych pacjentów: https://kardiochirurgiadziecieca.cm-uj.krakow.pl/. Ma w tym bogate, 35-letnie doświadczenie. Kolejne zoperowane z sukcesem dzieci są najlepszym świadectwem tego, że z poważnymi wadami serca można żyć normalnie i szczęśliwie. Wśród najczęściej operowanych w Klinice Kardiochirurgii Dziecięcej w Prokocimiu przypadków znajdują się dzieci cierpiące na zespół hipoplazji lewego serca (HLHS). Ta ciężka wada wrodzona dotyczy zwężenia lub niedrożności zastawki mitralnej i aortalnej. Dodatkowo aorta wstępująca i  łuk aorty jest bardzo wąski, a lewa komora serca nie jest prawidłowo rozwinięta.

Pierwszy etap leczenia chirurgicznego wykonuje się w okresie noworodkowym. Wtedy przeprowadza się operację Norwooda, której głównym zadaniem jest poszerzenie aorty oraz połączenie jej z prawą komorą. W przypadku wcześniaków ze skrajnie niską masą urodzeniową wykonuje się zabieg hybrydowy, łączący w sobie techniki kardiologii interwencyjnej i kardiochirurgii. Stan dziecka na tym etapie maja poprawić stenty wszczepione do przewodu tętniczego, opaski założone na tętnicach płucnych a także poszerzenie połączenia międzyprzedsionkowego. Na drugim etapie leczenia kardiochirurdzy przeprowadzają operację Hemi Fontana. Jej efektem jest scalenie żyły głównej górnej i tętnicy płucnej, a także zamknięcie utworzonego podczas poprzedniej operacji połączenia między prawą komorą a tętnicą płucną. Tym samym krew powracająca przez żyłę główną górna trafia bezpośrednio do tętnicy płucnej. Ostatnim etapem leczenia chirurgicznego jest operacja Fontana, podczas której żyła główna dolna ulega zespoleniu z tętnicą płucną przy zastosowaniu metody wewnątrz- lub zewnątrzsercowego tunelu.

Dzieci dotknięte HLHS, mimo złożoności wady, z jaką przychodzą na świat, dzięki staraniom polskich kardiochirurgów mają szansę na normalne życie. Dla rodziców dzieci z HLHS jest to ciężka droga do tego, aby ich pociechy mogły cieszyć się pełną sprawnością. Jednak zarówno oni, jak i profesor Skalski wiedzą, że warto.